Pierwszy wstał Niall.
- No nareszcie-wykrzykną.
- Co robiliście tyle czasu zawsze na dole słychać muzykę a teraz nic.- Eleanor spytała chłopców.
- My…………… Gadaliśmy o nowej piosence o czym może być-szybko odpowiedział Liam.
- To o czym będzie co wymyśliliście- Spytała dziewczyna Louisa.
- Chyba jak zawsze o miłości tylko nie mamy pomysłu.- powiedział Zayn.
- Mam świetny pomysł Rose napisała kilka piosenek są świetne –Z uśmiechem na twarzy powiedział Harry.
- Skąd ty wiesz… Nic ci nie mówiłam ani nie pokazywałam.
- A te kartki które wiszą nad twoim łóżkiem są niewidoczne.-zapytał.
- A no tak zapomniałam. No ale moje teksty są do kitu bez sensu i takie………….
- Świetnie.- nie dał mi dokończyć
Nagle zadzwonił twój telefon był to mama.
- Hej co się stało.- odebrałaś.
Mama nic nie mówiła tylko płakała.
- mamo co jest czemu płaczesz…. -nagle w całym pokoju zapadła cisza.
-Ciocia Anna..miała ciężki wypadek nie żyje-mama jeszcze bardziej zaczęła płakać.
Ciocia Anna to jedyna siostra twojej mamy. Chociaż kiedy wyjechała w wieku 18lat obydwie miały ze sobą kontakt. Co roku jeździliście do jej domu w Hiszpanii podczas wakacji. Tak naprawdę nieraz chciałam żeby to ona była twoją mamą.
- Ale mamo to niemożliwe………………- ugięły się nogi pode mną.
Mama rozłączyła się. Odłożyłam telefon. Harry podszedł do mnie i przytulił. Ja rozpłakał się. Chłopaki podeszli bliżej
- Co się stało?- zapytał Niall.
- Siedź cicho nie widzisz w jakim ona jest stanie odejdzie i zostawcie nas samych.-Harry powiedział cały roztrzęsiony.
Chłopcy i Ealanor wyszli.
-Jak to możliwe dlaczego…
- Już dobrze nie denerwuj się.-Harry nie dał mi skończyć.
Wtuliłaś się w niego jeszcze mocniej.
- Chcesz mi powiedzieć co się stało czy nie teraz.
- Siostra mojej mamy miała wypadek nie przeżyła .Ja ją tak kochałam. Nieraz chciałam żeby ona był moją matką. Zawsze mnie rozumiała. Kiedy miałam gorszy dzień dzwoniłam do niej i rozmaiwałymu godzina.
-A co z twoją mamą?
- Nie wiem musze do niej jechać.
-Zadzwoń zapytaj czy ktoś z nią jest.
- Po co?
- Kochanie nie chcę cie teraz zostawić samej jeżeli będzie z kimś to dzisiaj przenocujesz u mnie lub ja ciebie żeby twoja mama nie była sama.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do mamy. Okazało się że nocują u nas jej przyjaciółki są teraz wszystkie w domu.
- Mamo mogę przenocować u Harego.
- kochanie ale………
-Mamo proszę.
Mama w końcu cie zgodziła. Powiedziałam że wpadniesz po rzeczy.
- Zejdź na duł ja tylko zabiorę rzeczy i powiem chłopką że idziemy.
Pokiwałam głową i wyszłam z objęć mojego ukochanego.
Pierwsza wyszłam z pokoju i chciałam zejść na duł ale zrobiło mi się jakoś duszno
- Harry- Krzyknełam
On wybiegł
-co jest?
- moja torebka jest w kuchni wyjmij mi inhalator szybko.- mówiąc to usiadłaś na ziemie
- Jezu niech ktoś usiądzie przy niej.
Widziałam tylko jak Zayn podbiegł do mnie i usłyszałam jego krzyk
-Ona traci przytomność!
Potem urwał mi się film obudziłam się w jakimś łóżku .Chciałam podnieść głowę ale nie dałam rady Kołomnie było pełno aparatur, maszyn. Przed łóżkiem wisiał zegar spojrzałam na niego była północ.
Rozejrzałam się dokoła. Domyśliłam się ze jestem w szpitalu. W pewnym momencie zobaczyłam Harrego który trzyma mnie z rękę. Spał. Pamiętał niewiele tylko to że moja ciocia nie żyje, miałam iść do Harrego w pewnym momencie zrobiło mi się duszno. Dalej film mi się urwał. Zobaczyłam że Harry budzi się.
-Gdzie ja jestem i co się stało- Zapytałam ledwo żywego Hazze.
- Obudziłaś się-podszedł bliżej mojej twarzy.
-O co tu chodzi.- zapytałaś ze złością.
- Ile pamiętasz?
-Pamiętam tylko że zrobiło mi się duszno.
- Dostałaś ataku astmy. Straciłaś przytomność.-W tym monecie zobaczyłam łzy w oczach Harrego.
- Ale już dobrze obudziłam się i jest OK-. uśmiechnęłam się do niego
-Wiem ale lekarze mówili że możesz zapaść w śpiączkę albo będą jakieś zmiany w mózgu przez niedotlenie.-W tym momencie poleciała łza po jego policzku.
-teraz już wszystko dobrze nie martw się i chodź mnie przytulić bo przez te maszyny i kable nie mogę się podnieść.
On podszedł bliżej pogłaskał po twarzy skojarz głęboko w oczy i pocałował.
- A co to było- zapytałaś.
-Przepraszam po porostu…..
- nic się nie stało nawet mi się podobało…. Ale teraz pojedź do domu.
- Po co chcę zostać z tobą.
- Jest pierwsza rano idź do domu i się wyśpij.
- Nie trzeba wyspałem się już.
- Gdzie na krzesełku..
- Coś w tym złego?- zapytał
- Bo się obrażę nie denerwuj chorej- zaczęłaś się śmiać.
- Pod jednym warunkiem że nie będziesz sama.
- Jedź-powiedziałaś gniewnym głosem.
-Przyjadę koło siódmej.
- Msz dzisiaj koncert
-odwołam go ty jesteś ważniejsza
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz